« Główna | Panie Ziemkiewicz, wykorzystują Pana » | Paradoks nagiego karła czyli jak niszczona jest wo... » | "Wybiórcza" ekologia » | Ciekawie o Graczyku » | Lista donosów na Polskę » | Strach odbiera rozum » | Ale piękna manipulacja! » | Faux pas autoryteta » | Wzajemna adoracja za publiczne pieniądze » | ABC manipulacji: K jak "Kandydat bandytów" » 

2006/08/23 

Kręgosłup Leszka Balcerowicza

O Leszku B. znowu głośno. Tym razem dlatego, że ma zostać przesłuchany przez komisję śledczą do spraw banków. Napisano wiele na temat jego zdolności i wiedzy (zdaniem jednych: ogromnej; zdaniem innych: żenującej) ale stosunkowo rzadko poruszana jest kwestia jego charakteru. Jakim człowiekiem jest właściwie Leszek Balcerowicz? On sam przedstawia siebie jako twardego, niezłomnego profesjonalistę, który uparcie dąży do celu jakim jest obrona polskiej złotówki przed oszołomami. Wiele osób uważa, że ten wizerunek jest prawdziwy a za rzekomy geniusz ekonomiczny Balcerowicza jego zwolennicy daliby się pokroić (szczególnie ci, którzy wiedzę ekonomiczną czerpią z gazet codziennych i telewizji).

Czy taki wizerunek Leszka Balcerowicza odpowiada rzeczywistości? Czy rzeczywiście jest on niezłomnym twardzielem, który potrafi w słusznej sprawie wystąpić w pojedynkę przeciw wszystkim? Najprościej odpowiedzieć na to pytanie przyglądającej się jego życiorysowi.

Co do początku nikt się nie spiera. Wielki Ekonomista urodził się w małej miejscowości Lipno. O latach młodzieńczych nie wiemy zbyt wiele oprócz tego, że w tym okresie uprawiał biegi długodystansowe. Wreszcie rozpoczął studia w Szkole Głównej Planowania i Statystyki. W tym miejscu warto się zatrzymać i zastanowić chwilę na wyborem uczelni, którego dokonał Leszek B. Dzisiaj SGH (dawna SGPiS) to jedna z najbardziej renomowanych szkół w Polsce. Nie ma tu miejsca by zastanawiać się nad tym skąd się ta renoma wzięła ale warto zwrócić uwagę, że w latach sześćdziesiątych, gdy nasz bohater rozpoczynał studia uczelnia ta nie cieszyła się wielką renomą. Nie cieszyła się nią ponieważ była kuźnią PRL-owskich kadr. W środowisku naukowym SGPiS była traktowana z przymrużeniem oka chociażby dlatego, że sama nazwa uczelni mówiła jaki ustrój będą budować jej absolwenci. Szkoła Główna Planowania i Statystyki była szkołą główną centralnego planowania czyli ręcznego sterowania gospodarką. Dla tych czytelników, których nie było w tych czasach na świecie wyjaśniam, że to właśnie dzięki centralnemu planowaniu wielu mieszkańców naszego kraju musiało używać w toalecie Trybuny Ludu zamiast papieru toaletowego – takie to było planowanie i taka statystyka. Tak więc już na etapie wyboru uczelni Leszek Balcerowicz dokonuje jasnego wyboru ideologicznego. Będzie należał do elity centralnie planującej budowę socjalizmu.

Bohater naszej opowieści podejmuje studia na kierunku Handel Zagraniczny, który był obiektem westchnień wszystkich młodych karierowiczów PRL. Po ukończeniu tego kierunku (i obowiązkowym zapisaniu się do PZPR) można było liczyć na pracę w którejś z central handlu zagranicznego a w ówczesnych czasach taka robota to było prawdziwe Eldorado.

Jeszcze przed ukończeniem studiów tj. w 1969 roku młody Leszek B. zgłasza akces do PZPR i po rocznym stażu zostaje przyjęty w poczet członków tej „prestiżowej” organizacji (nr legitymacji 6165). Tu znowu warto pokusić się o głębszą refleksję. Wedle moich obliczeń (nie mam pewności czy są one trafne ponieważ nie kończyłem SGPiS) rok 1969 nastąpił po roku 1968. W marcu 1968 roku Polska Zjednoczona Partia Robotnicza „oczyściła” swoje szeregi z osób pochodzenia żydowskiego. Wiele z nich zostało zmuszonych do emigracji, wielu straciło pracę. Jest to jedna z bardziej haniebnych kart historii PRL (nawet jeśli prawdziwe są sugestie, że sprawa była organizowana i inspirowana przez Moskwę). To wszystko działo się w roku 1968 a już rok później nasz Niezłomny zapisuje się do PZPR. W moim odczuciu w 1969 roku do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej mógł się zapisać tylko świnia i karierowicz bez kręgosłupa moralnego albo idiota nie mający pojęcia co się wokół niego dzieje. Ten drugi wariant w przypadku Leszka B. raczej odpada ponieważ nie można mu odmówić inteligencji a o zamieszkach na Uniwersytecie Warszawskim mówiło wtedy całe miasto więc brak informacji również nie wchodzi w grę. Wygląda więc na to, że Leszek Balcerowicz zachował się wtedy jak typowy żałosny karierowicz. Warto zapamiętać ten fakt ponieważ pomoże on nam w interpretacji dalszych jego zachowań. Przy okazji warto też zwrócić uwagę na zabawną cechę „salonowego” sposobu wartościowania zachowań ludzi, wedle którego opisane powyżej fakty wcale nie kompromitują Leszka Balcerowicza. Co innego gdyby się zapisał do PIS. Wtedy z miejsca można by go nazwać faszystą.

Balcerowicz rozpoczyna karierę „naukową” na SGPiS („naukową” w cudzysłowie ponieważ podobno treść jego twórczości z tego okresu nie nadaje się do przytaczania). W roku 1978 jego kariera wchodzi w nowy okres. Zaproponowano mu wyższe stanowisko w nowym miejscu pracy. Ofertę przyjmuje i podejmuje pracę w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR. Nic nie wiadomo na temat tego, czy Leszek rozwiązał jakiś problem marksizmu ale po raz kolejny widzimy, że bohater naszej opowieści dla awansu jest gotów zgodzić się na każdy „kompromis”.

Nadchodzi rok 1989 i „okrągły stół”. Komuniści oddają władzę polityczną swoim partnerom z opozycji (oczywiście z tej opozycji, z którą komuniści chcieli rozmawiać, zainteresowanych odsyłam do książki T. Bochwic) a sobie pozostawiają władzę ekonomiczną (jakoś mało się dzisiaj pisze o spółkach nomenklaturowych…). Potrzebny jest ktoś, kto swoim nazwiskiem będzie firmował trudne reformy gospodarcze ale zarazem będzie wiedział komu należy być posłusznym. To doskonała rola dla Leszka Balcerowicza. Nasz bohater przygotowuje dzieło swojego życia czyli tzw. „plan Balcerowicza”. W rzeczywistości autorem planu jest Jeffrey Sachs z Harvardu, Leszek Balcerowicz daje tylko polskie nazwisko, niezbędne żeby tubylcy nie zaczęli zadawać niestosownych pytań (o suwerenność, samostanowienie, interesy ekonomiczne społeczeństwa itp. zupełnie nieistotne kwestie). Kto nie wierzy, że tak było niech poszuka w zachodniej prasie czegoś na temat planu Balcerowicza. Niewiele się tego znajdzie. Znacznie więcej można przeczytać o planie Jeffreya Sachsa. W tym momencie życiorysu Leszka Balcerowicza zatrzymajmy się po raz kolejny i zastanówmy się nad następująca kwestią. J. Sachs przywozi plan, który ma doprowadzić do transformacji polskiej gospodarki (plan nieudany, ale to już inna sprawa) i przekazuje go do realizacji Leszkowi B. Czy ten ostatni zadaje sobie pytania o to, jakie cele przyświecają Sachsowi? Oczywiście, przekształcenie polskiej gospodarki w rynkową jest korzystne dla państw Zachodu samo w sobie ale dlaczego przy okazji nie „ustawić” transformacji tak, by skorzystali na tym również np. inwestorzy z USA? W końcu Jeffrey Sachs i inni „doradcy” nie przyjeżdżali do Polski za własne pieniądze… Czy Wielki Ekonomista myśli o tym? Czy zastanawia się w jaki sposób przekazać Polakom majątek przedsiębiorstw tak, by Polska gospodarka znalazła się w polskich rękach? Może się zastanawia ale… Przypomnijmy sobie jaką decyzję Leszek Balcerowicz podjął gdy wybierał uczelnię i kierunek studiów, przypomnijmy sobie jaka była jego reakcja na wydarzenia marca 1968 roku, przypomnijmy sobie jakie problemy rozwiązywał w miejscu pracy… Zawsze i wszędzie Leszek Balcerowicz idzie pod rękę z tym, kto jest silniejszy. Myślę, że w 1989 również zadziałał oportunizm i nawet jeśli miał jakieś wątpliwości dotyczące planu Sachsa to schował je do kieszeni, tak jak chował do kieszeni swoje ewentualne wątpliwości we wszystkich wcześniejszych opisanych sytuacjach.

Skąd zatem legenda niezłomnego Wielkiego Ekonomisty? Już w 1993 r. zachodni ekonomiści pisali wprost, że plan Balcerowicza zakończył się porażką i dlatego uruchomiono machinę propagandową, która miała przekonać Polaków, że w rzeczywistości był to wielki sukces. Jeśli sukces był wielki to i jego autor musiał być Wielkim Ekonomistą. Machina propagandowa zadziałała tak skutecznie, że po pewnym czasie sam Balcerowicz uwierzył w swoją wielkość. Bądźmy szczerzy, kto z nas oparłby się powszechnemu uwielbieniu ze strony "autorytetów" i zachował trzeźwe zdanie na swój temat? Uwierzyć w wielkość Balcerowicza było tym łatwiej, że każdy, kto ośmielił się publicznie go skrytykować natychmiast otrzymywał łatkę „oszołoma” i „księżycowego ekonomisty”. To spowodowało, że nawet w środowisku akademickim niechętnie mówiono o błędach popełnionych przez Balcerowicza (właściwie: przez Sachsa). Ważniejszy był jednak inny skutek przylepiania krytykom łatki „oszołoma”. Świadomość narażenia się na ostracyzm ze strony elit powodowała, że krytyką Balcerowicza zajmowali się tylko ci, którzy mieli niewiele do stracenia a więc przede wszystkim ludzie spoza establishmentu. Dzięki temu łatwo było wytworzyć przekonanie, że każdy kto krytykuje Balcerowicza to prostak i nieuk. Tym bardziej, że do tej krytyki zabierali się przeważnie straceńcy czyli ludzie odważni ale niekoniecznie dysponujący argumentami merytorycznymi.

Ale wróćmy do Leszka B. Zachodnia finansjera poklepuje po plecach i przyznaje nagrody, Gazeta Wyborcza pisze peany, Lepper opluwa. Jak w takich warunkach nie uwierzyć w swój własny geniusz? Trzeba było uwierzyć i Balcerowicz po raz kolejny stanął na wysokości zadania. Dlatego teraz tak bardzo się irytuje, gdy ktokolwiek sugeruje, że mógłby stanąć przed komisją śledczą. Jakim prawem jakieś chłystki chcą przesłuchiwać ekonomicznego zbawcę narodu? I co z tego, że zasiadał w radzie fundacji, którą finansowały podległe mu banki? Może zwykłemu śmiertelnikowi by nie wypadało ale Balcerowiczowi to uchodzi!

Leszek Balcerowicz rzeczywiście uwierzył, że jest geniuszem, który stoi ponad innymi i dlatego upadek będzie dla niego bardzo bolesny. Tym bardziej, że z kręgosłupem (moralnym) u niego nietęgo.

dobry artykuł, ale mi tutaj brakuje jakie błędy popełnił Balcerowicz. nei jestem ekonomistą, więc z chęcią bym przeczytał.
pozdrawiam,
Baltazar

Pare pierwszych lepszych:
http://www.skarbowcy.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=6404&mode=thread&order=0&thold=0
http://finanse.wp.pl/kat,48554,wid,8459182,raportwiadomosc.html?rfbawp=1155298462.594&ticaid=12413
http://finanse.wp.pl/OID,12679755,wid,8459182,opinie.html?redir_url=http%3A%2F%2Ffinanse.wp.pl%2Fkat%2C48554%2Cwid%2C8459182%2Craportwiadomosc.html%3Frfbawp%3D1155298462.594
http://www.skarbowcy.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=6414&mode=thread&order=0&thold=0

Jeśli są kłopoty z długościa linków proszę skopiować do edytora i z niego linkować.

Jak dla mnie mocno tendencyjny ten tekst. Zawsze jak przeczytam tego typu wypowiedzi to zastanawiam się ile ich autor miał lat w 1989? Bo jeżeli dajmy na to 10 albo mniej to nie powinien się wypowiadać. A jak więcej niż 20 to jestem pełen podziwu.

"Czy zastanawia się w jaki sposób przekazać Polakom majątek przedsiębiorstw tak, by Polska gospodarka znalazła się w polskich rękach?" - jak można pisać takie bzdury? Skąd w 1990 roku mieli się wziąć Polacy z takimi pieniędzmi?
Jedynym naprawdę wielkim błędem było wtedy 'przejedzenie' pieniędzy uzyskanych z prywatyzacji, ale w tym to Polska ma chyba najwspanialsze tradycje od Gierka aż po Leppera...
Zamiast przeznaczyć te środki na stworzenie systemu nie sterowanych przez polityków ubezpieczeń emerytalnych, doinwestowanie prywatyzowanej natychmiast służby zrowia czy małych firm rodzinnych, miliardy złotych szły na pokrywanie strat kopalni, hut czy kolei. Czy Balcerowicz jest temu winny w jakimkolwiek stopniu? Czy przede wszystkim politycy pokroju Kaczyńskich i Leppera traktujący wpływy z podatków jak worek bez dna do zaspokajania potrzeb partyjnych kolesii i fundowania 'kiełbasy wyborczej'...

Tekst jest chaniebny, człowieku - ty nie masz pojęcia jakie wtedy były realia, więc daj sobie spokój z dosadnymi wypowiedziami. Jest mi naprawdę przykro, że tacy ludzie jak Pan są wstanie kierować mediami - a wiadomo kto kieruje mediami ten ma władze, wszystkie newsy to tak naprawde czcze przypuszczenia, dopóty nazwisko Balcerowicz pojawia sie w telewizji dopóty pzreciętny Polak czuje niepokoj. .tego mu nie udowowdniono to atak z innej strony -sa to typowe chwyty psychologiczne z Orwella wzięte albo i z komuny, kiedy to człowiek traci orientację co jest prawda a co fałszem. Tacy ludzie jak pan wieszają koty na byłym prezydencie Wałęsie, bo cośtam, bo prosty - brak szacunku dla przywódców narodu, świadczy o tym, że Polska schodzi na psy ,tyle mam do powiedzenia w tej kwestii.

SLaweck said...

"Czy zastanawia się w jaki sposób przekazać Polakom majątek przedsiębiorstw tak, by Polska gospodarka znalazła się w polskich rękach?" - jak można pisać takie bzdury? Skąd w 1990 roku mieli się wziąć Polacy z takimi pieniędzmi?

Dlatego napisałem "przekazać" a nie "sprzedać". Niechby nawet potem ci uwłaszczeni Polacy sprzedali swoje przedsiębiorstwa zagranicznym inwestorom. Sprzedawali by własne więc na pewno nie dochodziłoby do tej ilości przekrętów jaka miała miejsce przy prywatyzacji.

fraglesi said...
Jak dla mnie mocno tendencyjny ten tekst.

Jasne, że tendencyjny. Tak samo tendencyjny jak tysiące tekstów przedstawiających LB jako rycerza bez skazy.

Zawsze jak przeczytam tego typu wypowiedzi to zastanawiam się ile ich autor miał lat w 1989?

Za dużo :) W każdym razie z pewnością mogłem świadomie obserwować co się dzieje.

Anonymous said...

Tekst jest chaniebny, człowieku - ty nie masz pojęcia jakie wtedy były realia, więc daj sobie spokój z dosadnymi wypowiedziami.

Skąd wiesz, że nie mam pojęcia o realiach? Realia były takie, że kilkadziesiąt milionów Polaków przeżyło PRL nie pracując w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR. A LB tam pracował. Moim zdaniem nie jest to powód do chwały. A Twoim?

sa to typowe chwyty psychologiczne z Orwella wzięte albo i z komuny, kiedy to człowiek traci orientację co jest prawda a co fałszem.

Moim zdaniem to jest właśnie wolność słowa. Na ten sam temat krążą różne opinie i każdy sam może sobie wyrobić zdanie co jest prawdą a co nie. Oczywiście, przy okazji niektórzy uwierzą w kłamstwa ale alternatywny system polega na tym, że można podawać tylko jedną wersję zdarzeń. To ja już wole ten system, który dopuszcza pomyłki.

Tacy ludzie jak pan wieszają koty na byłym prezydencie Wałęsie, bo cośtam

Gdzie ja wieszam koty na LW?

Dobry tekst, tylko...niedokończony. Początek dopracowany: i zgadzam się w pełni, że wybór drogi życiowej modego człowieka to BARDZO WAŻNY SYGNAŁ - co siedzi w nim w środku!
Stanowczo za mało napisałeś o dokonaniach LB już w czasie tych osławionych: "schładzania gospodarki", utrzymywania stóp proc. pozwalających na ROZKRADANIE POLSKI przez kapitał spekulacyjny (takiej bessy w zarobkach % na lokatach bankowych w Polsce chyba świat nie widział! - a TO akurat "dzieło" LB!!!
Ja tam się nie dziwię, że LB nie chce zeznawać - te oszołomy mogą zadać nietaktowne pytania.....

Strasznie tendencyjny ten tekst, mozna by takiego paszkwila napisac o kazdym, czy to absolwencie Harvard czy SGH...no ale takie czasy, ze kazdy moze pisac glupoty :)

Anonymous said...

"Strasznie tendencyjny ten tekst, mozna by takiego paszkwila napisac o kazdym, czy to absolwencie Harvard czy SGH..."

Zgadzam sie, ze ten tekst jest tendencyjny ale nie jest prawda, ze mozna by napisac taki tekst o każdym absolwencie Harvard czy SGH. Chyba, że założysz, że wszyscy absolwenci tych uczelni zapisali się do PZPR w rok po marcu '68 a następnie pracowali w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR.

fraglesi said...

Jak dla mnie mocno tendencyjny ten tekst. Zawsze jak przeczytam tego typu wypowiedzi to zastanawiam się ile ich autor miał lat w 1989? Bo jeżeli dajmy na to 10 albo mniej to nie powinien się wypowiadać. A jak więcej niż 20 to jestem pełen podziwu.

5/9/06 20:46

OK, w takim razie o kant d.. rozbic wszystkie opisy czasow rzymskich i sredniowiecza a nawet realiow XIX w.
Brawo za myslenie!

tekst tekstem pozostaja fakty:
1969: PZPR w statucie ktorej jest zagwarantowane bezterminowe radzieckie namiestnictwo w Polsce
1978: Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR.
Czy jest choc jeden wielbiciel karierowiczowstwa Balcerowicza, ktory potrafi pogodzic ideologicznie powyzsze fakty z Jego dzialanoscia reformatorska w Polsce uwolnionej od radzieckiego namiestnictwa ?
Ten facet nie wart jest zlamanego grosza.

Szanowny autorze...

Tekst jest w większości spekulacją oparta tylko na własnych domniemaniach. Wszystkie wnioski o postawie moralnej itd itp na podstawie dokonanych wyborów są obarczone takim marginesem błędu, że przedstawiania ich jako twardych faktów zakrawa o naginanie historii.

Tekst jest bardziej prezentacją własnych "poglądów" i jako główny cel ma umazania błocie LB. Zapewne nie jest jest to człowiek kryształowy, jednak aby go szkalować potrzeba mieć silne dowody, najlepiej na papierze, opinie świadków, naukowców i cały aparat a nie tylko własne "widzi mi się".

Polecam korepetycje z rzetelności dziennikarskiej - na pewno się przydadzą !

Świetny tekst. Nie wydaje się być tendencyjny. Nie zauważyłem spekulacji opartej tylko na własnych domniemaniach.
A właśnie w oficjalnym życiorysie pominięte są te wszystkie informacje o KC PZPR itp. itd. Czyżby pan LB wstydził się swej historii? Nie podaje nawet z jakiej rodziny pochodzi i kim byli jego rodzice. Przecież jabłko nie daleko od jabłoni upada.
http://www.balcerowicz.pl/zyciorys.html

Wydaje się to być prawdą co autor opisuje, zważywszy, że w tym czasie (1980!!!) nie wiele osób wyjeżdżało za granicę nie mówiąc o karierze czy szkołach - łatwo się domyśleć z kim w tym czasie trzymał sztabę.

Na szczęście znalazłem kilka informacji o LB na wiki:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Leszek_Balcerowicz

Tekst nie jest prezentacją własnych poglądów jest wyjątkowo rzetelnym materiałem dziennikarskim. Zgodzę się z tym, że trochę mało autor opisał środkową część, a która to wydaje się być bardzo ważna.

Tak czy inaczej GRATULACJE, fantastyczny materiał.

Pablo

Dobry tekst, ale rzeczywiście mógłby być uzupełniony o dokonania rzeczonego mędrka. A czy może ktoś pamięta o efekcie tzw. " planu Balcerowicza" , o spadku produkcji? A o drastycznym zubożeniu społeczeństwa, w przeciwieństwie do niektórych, którym kredyty dawano na kartkę papieru? Dla niektórych, "mądrych inaczej" co się tu wpisywali: w 1989 r miałem 22 lata, a pamięć ma dobrą. Pamiętam o likwidacji wydziałów ds przestępczości gospodarczej w policji. O wódzie lejącej się strumieniami przez granicę przez 3 dni, bo dziwnym trafem ktoś wiedział o zmianie przepisów. O B.Kotcie - "wybitnym bankowcu" - dla niektórych - tego od m.in. od sprawy Eureko, które kosztuje nas obecnie wg wstępnych szacunków 12 mld zł. O zarżniętym przemyśle przetwórczym. O miejscach pracy w hipermarketach - oczywiście zwalnianych na 10 lat z podatków, podczas gdy polscy przedsiębiorcy te podatki płacić musieli. A kto pamięta o prognozach ekonomicznych tego żałosnego mędrka? Która z nich się sprawdziła? A o sztywnym kursie złotówki, rzekomo zbawiennym dla gospodarki? itp. itd. Teraz co niektórzy są dumni, że Polacy tacy przedsiębiorczy, bo masowo wyjeżdżają za pracą. Dla ułatwienia dodam, że masowo za pracą wyjeżdżają także Meksykanie.

tekst jest tendencyjny. Ale zaszła w Polsce bardzo groźna sytuacja w której ktoś jest przedstwainy jako niemalże bóg a krytyka jego poczynań , chociażby przedstawiana na najwyższym poziomie jest nazywana jako "jątrzenie oszołomów". Tak nie powinno być.

Ekipa Balcerowicza, Michnika, PO , Wałęsy itp. próbuje stworzyć swój wizerunek jako niezłomnych bohaterów, jednocześnie umniejszając zasługi innych. Już nie warto podawac ich prawdziwych danych osobowych , ani biografii bo zaraz odezwie się fala oburzenia.

Jednocześnie przyjmuję że właściwie porównywalnym oszołomem do Leppera jest Balcerowicz. Lepper zna potrzeby ludności a nie zna się na ekonomii. Balcerowicz dba tylko o to by być "ponad kreską" , ale jak się to rozkłada w społeczeństwie, nie interesuje go zupełnie.

Ja go nawet nie próbuje demonizować. Fakty same się bronią

Oczywiście że Balcerowicz to męt i szumowina. Jakby dobrze pogrzebać, to jeszcze niejedno by się o nim znalazło. W normalnych krajach takie knajackie postaci zaludniają kryminały, niestety nie u nas.
A jego niby wiedza ekonomiczna? Dobry żart, te jego pseudonaukowe bełkoty są dobre tylko dla ekonomicznych dyletantów. On nie przypadkiem konsekwentnie od ponad 20 lat unika wszelkiej bezpośredniej konfrontacji (dyskusji) z ekonomistami o odmiennych poglądach niż on. Zawsze uciekał, na początku tłumacząc, że oni po komunistycznych szkołach (a on po jakiej?). A teraz też ucieka, choć nowe pokolenie wyrosło. Balcerowicz to wysoce profesjonalny oszust, z tym się zgodzę, ale podejrzewanie go o to, że jest ekonomistą jest nieporozumieniem.

Prześlij komentarz